To gwiazda czy nie

Znajoma poleciła mi blog http://gwiazdytv.warszawa.pl twierdząc, że ciekawie i sensownie tam piszą. Zajrzałam z całą pewnością, no bo czemu nie? Jedynie tak po prawdzie, to te gwiazdy okrzyknięte przez ludzi gwiazdami czy tak w rzeczywistości nimi są? Moim zdaniem, żeby być gwiazdą to trzeba coś potrafić, a nie tylko zyskać w taki czy inny sposób sławę. Z całą pewnością w teraźniejszych czasach wręcz najgorsze „wypowiedzi czy zachowania” się sprzedają, ze względu na wszechobecność globalnej sieci. Niemniej jednak czy taka gwiazda istotnie nią jest?

 

Dobry link od kumpla

Lubię oglądać filmy sf. Z racji tego, że wszyscy znajomi o tym wiedzą to dają mi znać jak rzuci im się w oczy coś nowego. Kolega przesłał mi ostatnio http://wartoogladac.warszawa.pl/ Po wejściu na bloga wiedziałem o co mu chodziło. Znalazłem tam wpis dotyczący moich zainteresowań filmowych z niektórymi niebanalnymi produkcjami. Zaczytując się już wiedziałem, że wybiorę jakiś tytuł na wieczór. Co jeszcze poza tym przyciągnęło moją uwagę to recenzja o jednym z najnowszych kinowych produkcji. Nie omieszkałem też się z nią zapoznać i polecam każdemu.

 

 

Link i przyjemne wspomnienia

Z dobrymi przyjaciółmi posiadamy tak, że jak któryś z nas znajdzie coś oryginalnego w globalnej sieci to przesyła to reszcie. Ostatnimi czasy od przyjaciółki dostałam odnośnik do bloga http://trzebaobejrzec.warszawa.pl/ konkretnie do wpisu dotyczącego słynnych pociągów w filmach. Przejrzałam, bo bez powodu nie otrzymałam tego linka. Prezentacja zaczyna się od zeszłego wieku, a kończy na filmie z Johnny’m Depp’em, który razem nawet miałyśmy przyjemność oglądać. I pewnie dlatego podesłała mi adres, bo pamiętam, że śmiałyśmy się jak oszalałe na tej produkcji. Dobrze było sobie przypomnieć, zarówno film jak również rozrywkowy wieczór.

 

Nietypowe smaki lodów

Wyobraźcie sobie lody o smaku czosnku albo ogórków kiszonych… Jak dla mnie średnio, ale oczywiście znaleźliby się amatorzy takich w chwili obecnej zimnych smaków. Pisali jeszcze o lawendzie czy smaku ryby, a wiecie gdzie to znalazłam? Na blogu http://piszemyciekawie.wroclaw.pl jest cała lista ciekawostek o lodach i tam pomiędzy innymi, w pewnych sytuacjach zadziwiającymi faktami wychwyciłam właśnie te nietypowe smaki również pożądanego deseru. Jak już bym miała się decydować na któryś z tych smaków to wypadłoby na te ogórki, bo one są jeszcze najbliższe mojemu podniebieniu.

 

 

Być sławnym….

Na blogu http://najlepszatv.warszawa.pl/ podpowiadają jak dojść poświęcając własny czas do sukcesu, a wręcz na czerwony dywan. Przeczytałam dość z dużą dokładnością i sobie zapamiętam. W końcu prawda jest taka, że kto żeby nie chciał być taką sławą i żyć życiem gwiazdy. Z racji tego, że jestem jeszcze młoda, to ma możliwość uda mi się coś wywalczyć, coś już tam usiłuje z mniejszymi i większymi sukcesami. Porażki także były zaliczone, niemniej jednak nimi jakoś specjalnie się nie przejmuje, jedynie próbuję dalej. No zobaczymy jeszcze w przyszłości na ile przyda mi się ten wspomniany na początku wpis.

 

 

Ja i moi znajomi

Jak www.wartozajrzec.warszawa.pl to prawdopodobnie warto zajrzeć. Zajrzałam i poczytałam sobie wiele dosłownie godnych polecenia wpisów. Powysyłałam linki znajomym i również nie narzekali na jakość wpisów. Tak sobie aktualnie lubimy robić w swoim gronie, jak znajdziemy coś ciekawego to przesyłamy to sobie dalej. Na 100% w późniejszym czasie jak się widzimy to dyskusje przeważnie nie mają końca. A z racji tego, że wszyscy ludzie mieszkamy w Warszawie to już tym bardziej znawców jest co nie miara. Kończąc, każdemu polecam czytanie właściwych blogów i grona do dyskusji nad nimi.

 

Przede wszystkim ciekawie

Lubicie blogi wielotematyczne? Czy może o określonej tematyce? W sumie ilu ludzi tyle gustów. Niemniej moim zdaniem prawie każdy jest warty wątpliwości, gdzie piszą chociaż z sensem. Niektóre są tak skrupulatnie przeprowadzane, że aż… nudne. Uważam, że w łatwości siła, bo coś konkretnego obroni się samo, a nie piękną szatą dookoła tekstu, czy tysiącem ciężko odpalających się zdjęć. Uczciwy treść sam przyciągnie czytelnika. Na blogu www.najciekawiej.warszawa.pl widziałam aktualnie taki schemat i lubię sobie tam wracać w wolnym czasie.

 

Ukochana Warszawa

Widziałam w necie www.przegladaniec.warszawa.pl . Niewątpliwie zajrzałam, gdyż moja natura nie dała by mi żyć jak bym tego nie zrobiła. Uwielbiam czytać blogi, a dotyczące Warszawy to prawdopodobnie najbardziej. Mieszkam w tym mieście od urodzenia, a jeszcze wszystkiego nie zwiedziłam, nie zajrzałam do jej najdalszych kątów. Codziennie dzieje się tu tule, że nie wiadomo w którą stronę współcześnie ruszyć. Dodatkowo znam masę znakomitych ludzi i w Warszawie zwyczajnie nie można się nudzić. Czytajcie blogi i ruszajcie tam gdzie Was nogi poniosą.

 

 

Na nudę albo czytać o gandzi albo… ją palić

W zdecydowanej większości przypadków na nudę czytuję blogi tematyczne, o naszej ulubionej tematyce, czyli marihuana, palenie, leczenie i cała reszta. Widzę, że powstaje dużo nowych blogów, jak choćby www.ziolozioloziolo.katowice.pl , który nie wiadomo jeszcze jak się rozwinie pisarsko. Natomiast uwielbiam także dawać szanse takim blogom i zazwyczaj wracam i patrze jak się rozwijają, komentuje jak jest możliwość. Piszcie mi dużo o ziółku, czy to stare wyjadacze czy młodzi autorzy. Ja chcę wyłącznie chłonąć Państawa słowa i coraz bardziej jarać się jaraniem.

 

 

7 niezwykłych rzeczy na temat prądu

Nie od tego momentu wiadomo, że z prądem najlepsza jest herbata… niemniej jednak dla odmiany przyjrzyjmy się tym innym aspektom elektryczności.

#1.


Z prądem powinno się ostrożnie. Jak kopnie, całkiem dobrze nie oddawać. Niemniej jednak jakoś eksperymenty powinno się było przeprowadzić. W 1746 roku Jean-Antoine Nollet w celach badawczych, rzecz jasna, usadził w kółku 200 mnichów i „połączył” ich drutem – cała instalacja miała mniej więcej 1,6 kilometra obwodu – po czym przez drut puścił prąd. Wszyscy ludzie mnisi zostali porażeni jednocześnie, co pozwoliło badaczowi wysnuć teorię, że… „prąd przemieszcza się bardzo szybko”. Niestety nie wiadomo, jak mnisi zareagowali na tak szczegółowe wnioski.

#2.


Elektrownie szczytowo-pompowe, wbrew spersonalizowanej nazwie i powszechnemu niegdyś mniemaniu, nie wytwarzają energii – magazynują ją tylko, wytracając „po drodze” od 20% do 30%. Dlaczego – i jak – się z nich korzysta? Elektrownie tego typu wykorzystują ruch wody w gronie dwoma zbiornikami – górnym i dolnym. Wpompowanie wody na górę wymaga zużycia energii, natomiast spuszczenie wody na dół energię generuje.

Można przykładowo wpompowywać wodę za pomocą energii kupionej tanio (przykładowo nocą, kiedy zapotrzebowanie jest niewielkie), a uzyskaną w późniejszym czasie energię sprzedawać drożej w porach szczytowego zlecenia. Różnica w cenach jest wystarczająca, ażeby uzasadnić ekonomicznie budowę elektrowni szczytowo-pompowych. Prócz tego, takie elektrownie sprawdzają się w sytuacjach awaryjnych – uruchomienie produkcji prądu zajmuje zaledwie kilka minut.

#3.


Czy prądem można popieścić? Okazuje się, że tak – i nie tylko w przenośni. Już w latach 50. XX wieku pewien naukowiec z Tulane University w Luizjanie odkrył w mózgu obszary odpowiedzialne za przyjemne doznania, tzw. centra przyjemności. Po czym… poraził je prądem. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania – zarówno naukowca, jak również pacjentki, na której eksperymentował. Trwający 30 minut orgazm wywołany porażeniem niewątpliwie zrekompensował jej wszystkie niedogodności.

#4.


Kino w miejscu, gdzie nie ma prądu? Jest rozwiązanie – pojawiły się już „kina na pedały”, w których jeden „rowerzysta” jest w stanie bez większego trudu generować wystarczająco energii elektrycznej do obejrzenia filmu. Sama idea oczywiście nie jest nowa, niemniej jednak funkcjonalność nowego systemu sprawia, że rozwiązanie to ma szansę się przyjąć – przykładowo w Afryce, w wioskach, gdzie o sieci elektrycznej nie ma póki co mowy. A można żeby w ten sposób rozwiązać także problem otyłości w Ameryce…

#5.


Skoro już zawędrowaliśmy do Afryki, to… do Etiopii elektryczność dotarła dość późno – dopiero w 1896 roku – i jak to w większości sytuacji bywa, w odpowiedzi na obowiązujące kłopoty. Skądinąd pięknie się zwący władca Etiopii, Menelik II, sprowadził do państwie dwa niedużo poprzednio wynalezione krzesła elektryczne, aby nimi pieścić skazanych na śmierć opryszków. Dopiero kiedy towar był na miejscu, zdał sobie sprawę, że bez prądu z elektrycznych krzeseł niewiele będzie miał pożytku, co dało nomen omen impuls do elektryfikacji państwie.

#6.


Krąży po świecie mit, że uderzenia pioruna bardzo korzystnie wpływają na grzyby – umieją zwiększyć ich ilość , a ponadto rozmiar, nawet dwukrotnie. Japońscy naukowcy postanowili zbadać to zjawisko i potwierdzili jego występowanie. Teraz zaś próbują odnaleźć racjonalne wytłumaczenie. Jedna z teorii zakłada, że prąd zasila enzym odpowiedzialny za przyspieszony wzrost grzybów. Tak czy owak wynika z tego mądrość ludowa, że najlepiej grzybów szuka się po burzy.

#7.


Godzina dla Globu i inne liczne ekologiczne wydarzenia mające na celu zbiorowe oszczędzanie prądu poprzez – chociażby – nieużywanie wszelkich urządzeń elektrycznych wcale nie są tak opłacalne dla środowiska, jak chcieliby ich inicjatorzy. Całkiem inaczej – skutkować mogą dosłownie zwiększoną emisją dwutlenku węgla do atmosfery. Dlaczego? A dlatego, że elektrownie mają problem, aby szybko dopasować się do wahającego się zamówienia na prąd. Stała produkcja utrzymująca się na zbliżonym poziomie jest dla nich najbardziej ekonomiczna.